TR
WARSZAWA
| < Sierpień 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
  1 2 3 4 5 6
7 8 9 10 11 12 13
14 15 16 17 18 19 20
21 22 23 24 25 26 27
28 29 30 31      
Zakładki:
TR Warszawa
środa, 02 marca 2011
Afrykańskie przygody na małej scenie

W sobotę, gdy rodzice w spokoju oddawali się oglądaniu spektaklu „Ragazzo dell’Europa”, ich pociechy za pomocą wyobraźni przeniosły się na rozgrzaną ziemię Czarnego Lądu i miały okazję poznać bliżej kulturę Afryki.

Tym razem podczas warsztatów z cyklu „Mama tata do teatru” już sama aranżacja małej sceny wprowadzała atmosferę odmiennych afrykańskich krajów. Dzieci wysłuchały opowieści o Afryce, zdobywając informacje o ilości stolic, używanych językach czy zwierzętach tego kontynentu. Jak się okazało, mali uczestnicy doskonale spisali się w późniejszym konkursie sprawdzającym ich wiedzę z mini wykładu.

Na warsztaty, prosto z Afryki i w tradycyjnych strojach, przybyli goście specjalni, którzy bawili się z dziećmi i opowiadali o swoich rodzinnych krajach. Zaprezentowali także tradycyjny afrykański taniec, który po chwili porwał całą salę.

Wiele radości sprawiły także niecodzienne przebieranki. Krzysztof Banaszek z Galerii Sztuki Plemiennej „Kokomlemle” opowiadał o tradycyjnych maskach, a  dzieci miały możliwość ich przymierzenia. Maski wyrażały przeróżne emocje, miały też wiele ksztaltów i rozmiarów, a zakładanie tych o dużych gabarytach nie było wcale łatwym zadaniem. Mali uczestnicy mieli także możliwość  przemienienia się w projektantów oryginalnej afrykańskiej biżuterii - każdy mógł zrobić naszyjnik czy bransoletkę według własnego pomysłu.

 

Więcej zdjęć znajdziecie na naszym fotoblogu.

 

[txt i fot. Aleksandra Janiak]

 

czwartek, 24 lutego 2011
fotofelieton z Monachium
W rozwinięciu tego wpisu...
środa, 23 lutego 2011
Bach dla niezaawansowanych

Tym razem Adam Suprynowicz zaproponował trzy klucze do odczytania muzyki mistrza z Lipska. Pierwszym była polifoniczność, a więc użycie przynajmniej dwóch głosów od siebie niezależnych. Tym, co wyróżnia Bacha i jego utwory z cyklu Inwencje 2- i 3- głosowe od np.  kompozycji Roberta Schumanna, okazał się puls. Kolejny znak szczególny to zawarte w jego muzyce sacrum, co doskonale oddaje Ciaccona z Partity II d-moll. Znajdują się w niej elementy chorału, a całość to zakamuflowane pożegnanie ze zmarłą pierwszą żoną kompozytora, Marią Barbarą. Bach emanuje pięknem unikając przy tym patosu. By uwypuklić talent niemieckiego twórcy, usłyszeliśmy Sześć fug na temat BACH op.60 Schumanna – dzieło, zdaniem prowadzących, o wiele mniej doskonałe i co podkreślała, dziennikarka muzyczna, Magdalena Łoś, „lekko kiczowate”, zwłaszcza jeśli chodzi o crescendo. Na koniec jako inny ważny klucz do twórczości Bacha wymieniony został z kolei teatr religijny, a jako przykład wysłuchaliśmy Pasji według św. Jana, operującej napięciem i wielką emocjonalnością.

[txt Joanna Kursa, fot. Aleksandra Janiak]

15:31, trwarszawa , Audio.TR
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 15 lutego 2011
KSIĘGA BEZ TYTUŁU

TR Warszawa, 14 lutego 2011

Nowa dramaturgia: Jarosław Kamiński KSIĘGA BEZ TYTUŁU

Obsada: Agnieszka Podsiadlik, Adam Woronowicz, Tomek Tyndyk,

Daniel Polkowski – saksofon

Opieka reżyserska: Sebastian Łach

Księga. Bez tytułu. Bez tekstu. Opowieści są bardziej niebezpieczne niż życie. Proszę, słucham. Wbrew ostrzeżeniu z offu – opowieść zaczyna się. Prawo głosu dostaje Adam Woronowicz, stając się tym samym narratorem, opowiadaczem losów starotestamentowego Józefa, syna Jakuba. Litery. Słowa. Zdania. Akapity zdań. Jak ziarnka piasku.

Czytanie Księgi bez tytułu w TR jest próbą-spotkaniem. Zderzeniem punktu widzenia człowieka współczesnego ze zreinterpretowaną historią biblijną. A Biblia to sacrum. Wydawałoby się. Zaś w tej realizacji z sacrum zostaje podjęta polemika. Wizerunek Józefa jako natchnionego przez Boga tłumacza snów zostaje sprowadzony do człowieka, który się w nich zapętla, nie umie znaleźć właściwej interpretacji. Sam narrator przez moment zastanawia się, o jakim Józefie właściwie mowa: Józef? Nie znam żadnego Józefa... A, ten. Ten...

Dominuje dość lakoniczny sposób opowiadania. Do monologu przemycona zostaje ironia i sarkazm, a wydarzenia ze Starego Testamentu ukazane są w formie anegdot przytaczanych w gronie znajomych. Do kogo są kierowane? Na pierwszy rzut oka – do kamery. Woronowicz zajmuje miejsce tyłem do publiczności. Obraz z kamery jest na bieżąco przekierowywany na ekran. Widz więc ma wrażenie, że narrator mówi do niego; obserwuje jego dokładną mimikę, śledzi uniesienia brwi, lekkie uśmiechy, westchnienia.

Na scenie narrator nie jest sam. Za nim, przy postawionym stole, naprzeciwko siebie, siedzą dwie osoby (Agnieszka Podsiadlik i Tomasz Tyndyk), z ich ust nie pada ani jedno słowo. Słuchają, reagują na to, co mówi jedynie uśmiechami i porozumiewawczymi spojrzeniami. Nie wchodzą z nim w żadną interakcję, pozostają w pewnym sensie w innym wymiarze. Monolog urozmaica tylko muzyka wykonywana na żywo przez saksofonistę Daniela Polkowskiego. Delikatne dźwięki przeplatają się z tekstem narratora. Pod koniec na ekranie twarz opowiadającego zostaje zastąpiona sekwencjami zdań, wypowiadanymi przez głos z offu: Zwęglonymi, pozbawionymi życia. I zostawiają nas z refleksją, że każdy jest podróżnikiem, który błąka się po pustyni słów. Szukamy interpretacji, znajdujemy niekończące się iluzje. Czarny ekran. Pustynia. Pustynia.


[txt Aleksandra Szablewska, fot.: 1, 2, 3 Agata Banaś, 4 kul]

czwartek, 10 lutego 2011
O książce "Juliusz Żórawski- przerwane dzieło modernizmu"

8 lutego na małej scenie TR Warszawa odbyło się spotkanie z Dariuszem Błaszczykiem, autorem książki „Juliusz Żórawsk - przerwane dzieło modernizmu”. Publikacja ukazała się nakładem wydawnictwa „Salix Alba” i ma być pierwszą monografią z serii poświęconej wybitnym architektom polskim XX wieku. Spotkanie poprowadził Bogusław Deptuła.

Juliusz Żórawski, zwany polskim Le Corbusierem, to jeden z najwybitniejszych architektów epoki modernizmu. Jego projekty były niezwykle nowatorskie i wyróżniały się na tle starych zabudowań Warszawy. Są to między innymi: Dom Wedla przy ul. Puławskiej 28 (1937), dom urzędniczy PZUW przy ulicy Mickiewicza 34/36 (1939), kino Atlantic (1930), kino Femina (1938), Tory Wyścigów Konnych na Służewcu (w zespole Zygmunta hr. Plater-Zyberta).

Niewiele osób wie jednak, że Żórawski parał się również fotografią i sztuką filmową oraz że jego twórczość charakteryzowała się pewnego rodzaju etosem jaki przypisywał zawodowi architekta. Takie podejście i przekonanie o ważności architektury zaowocowało niezwykle ciekawą działalnością teoretyczną. W załączonym do książki aneksie odnaleźć można tekst będący rodzajem manifestu artysty, w którym wprost pyta: „Czy architekt powinien być roztropny? - Nie.”

Błaszczyk przedstawia Żórawskiego emocjonalnie, subiektywnie. Spotkanie z Deptułą przerodziło się w ciekawy i momentami ironiczny dyskurs entuzjasty i umiarkowanego zwolennika, rzetelnego badacza. Dowiedzieliśmy się, że podtytuł „Przerwane dzieło modernizmu” odnosi się z jednej strony do dramatu jakim jest wojna dla architekta, z drugiej do trudnych losów twórcy po wojnie (nie został przyjęty jako pracownik naukowy na Wydział Architektury Politechniki Warszawskiej, jego wybitne dzieła są tylko przedwojenne). Prelekcję i dyskusję wzbogaciły projekcje zdjęć z prywatnego archiwum Żórawskiego oraz slajdy przedstawiające jego najważniejsze szkice, projekty i realizacje.

[txt Dagna Dąbrowiecka, foto Patryk Wiśniewski]

O książce "Julisz Żórawski - przerwane dzieło modernizmu"

 

21:49, trwarszawa , Książki
Link Dodaj komentarz »
środa, 09 lutego 2011
ROZSTAWIAM BUCIKI I CZEKAM NA PRÓBĘ

"Czuję się tu jak w domu, a czasami nawet lepiej. Tutaj człowiek odżywa, spotyka się z ciekawymi ludźmi. Kocham tę pracę. Nawet gdy nie pracuję, to myślami jestem w teatrze, czy wszystko w porządku, czy nie dzieje się nic złego. Teatr to mój drugi dom."

Cała rozmowa z Panią Elą Kołtonowicz, garderobianą TR Warszawa na sTRonie

16:24, trwarszawa , Ludzie
Link Dodaj komentarz »
POLSKIE DEBIUTY III

Trzecie spotkanie z cyklu Polskie debiuty w TR okazało się kolejnym pretekstem do sprawdzenia, jak radzą sobie początkujący polscy filmowcy. Oprócz obejrzenia sześciu filmów krótkometrażowych, mogliśmy również spotkać ich twórców i posłuchać o ich pracy oraz o trudnościach czekających na osoby stawiające pierwsze kroki w branży filmowej.

Największe wrażenie zrobiły na mnie filmy z programu 30 Minut. Przede wszystkim głośne i wielokrotnie nagradzane „Hanoi-Warszawa” zwracające uwagę na problem nielegalnych imigrantów. Warto dodać, że produkcja ta obroniła się nie tylko scenariuszem, ale przede wszystkim dopracowaną, spójną formą i profesjonalnymi zdjęciami. Udane były też rozgrywające się w Warszawie „Przyjdź do mnie” i „Glasgow”. Obydwa obrazy utrzymane są w tonie słodko-gorzkim: pokazując biedę i kłamstwa między członkami rodziny, pełne są przy tym zabawnych scen (takich jak np. wyławianie banknotów z akwarium). Zaletą filmów z 30 Minut niewątpliwie była możliwość dość pełnego naszkicowania bohaterów i ich sytuacji, przy jednoczesnym otwartym zakończeniu.

Największy entuzjazm wywołał dokument „Serca dwa” pokazujący pracę kamerzystów i fotografów podczas ślubnych uroczystości. Jednak oprócz ciekawego pomysłu bazującego na podwójnej optyce (praca kamerzysty weselnego w ujęciu kamery ekipy filmowej), najważniejszy okazał się uzyskany obraz polskich nowożeńców. Chociaż twórczyni Anna Kuśmierczyk mówiła o silnej potrzebie każdego człowieka do przeżywania czegoś wielkiego, wzniosłego, to z jej filmu bardziej przebijało desperackie pragnienie uwiecznienia każdej chwili, skoncentrowanie się na najbardziej trywialnej, zinfantylizowanej i skomercjalizowanej stronie ceremonii ślubnych.

Spotkanie z autorami okazało się szansą nie tylko na opowiedzenie kilku anegdot na temat pracy nad filmami, ale też pokazało, jak wiele wysiłku i determinacji potrzeba do powstania nawet kilkuminutowej fabuły.

[txt Joanna Kursa, foto Agata Banaś]

Polskie debiuty III

 

16:08, trwarszawa , Film
Link Dodaj komentarz »
środa, 26 stycznia 2011
A tymczasem w Monachium...

... Grzegorz Jarzyna reżyseruje!

 

Bayerische Staatsoper: „Dziecko i czary” (L'Enfant et les sortilèges) Maurice Ravel,  „Karzeł” (Der Zwerg) Alexander Zemlinsky.

Więcej na temat przygotowań do premiery można przeczytać na blogu opery: o pierwszych próbach, kostiumach Anny Nykowskiej-Duszyńskiej i o świetle Jacqueline Sobiszewski. Można także posłuchać podcastu przygotowanego z tej okazji, obejrzeć wypowiedzi twórców, trailer oraz przeczytać relację z premiery.

23:13, trwarszawa , Monachium
Link Dodaj komentarz »
bileteerzy

„Za progiem tego teatru powietrze smakuje trochę inaczej. W bufecie jest dobra kawa. A chłopak z szatni podający Ci kurtkę uśmiecha się naprawdę bez powodu.” - napisał Przemysław Wojcieszek w zapowiedzi do „Cokolwiek się zdarzy kocham cię”. Kiedy to przeczytałam, nie miałam wątpliwości, że chodzi dokładnie o ten teatr, tę szatnię, tych młodych ludzi krążących po niedużej przestrzeni teatralnego foyer w czarnych t-shirtach z białym logo TR Warszawa.

BileTeRzy, pracownicy Biura Obsługi Widowni. Do ich obowiązków należy kontrola biletów, obsługa szatni, sprzedaż programów spektakli, wprowadzanie na salę spóźnialskich i interwencje w nagłych wypadkach. W TR-rze stanowią ciekawą, zgraną, chociaż złożoną z indywidualności grupę...

Poznajcie ich!

fot. Patryk Wiśniewski

16:53, trwarszawa , Ludzie
Link Dodaj komentarz »
środa, 19 stycznia 2011
Aktorskie abecadło dla seniora

Witold Sadowy - aktor i człowiek pióra, sędziwy acz bardzo dystyngowany Pan - zaczarował uczestników wieczoru swoją arcyciekawą opowieścią o teatrze i jego ludziach w ciężkich, powojennych czasach w Warszawie. Mówił tak zajmująco, że wszyscy uczestnicy spotkania słuchali go z wielką atencją i żywo reagowali. Przy tym - pamięć nadzwyczajna a polszczyzna brylantowa!!! Mnóstwo wspomnień, dat, anegdot. Naprawdę godne najwyższego uznania jest to, że Pan Sadowy zechciał się tym wszystkim podzielić. Był to dla słuchaczy wartościowy czas. A idea kontynuowania podobnych spotkań z innymi ludźmi teatru jest ze wszech miar godna uznania.

[tekst Katarzyna Zabor, film i foto Beata Zaborek]

„Aktorskie abecadło dla seniora” to nowy cykl spotkań w TR, zapoczątkowany 16 stycznia na małej scenie. Główny gość wieczoru, aktor, kronikarz teatralny i dziennikarz, Witold Sadowy, już po kilku zdaniach, dzięki swojemu poczuciu humoru oraz ciekawym anegdotkom, zdobył sympatię słuchaczy. Kolejne spotkanie w lutym! Zapraszamy!

[tekst i foto Łucja Galos]

16:42, trwarszawa , Ludzie
Link Dodaj komentarz »
środa, 12 stycznia 2011
POD ESKORTĄ APACHÓW

"A jak wyglądał wasz pierwszy mecz?

Nasz zespół miał około 20 członków. Wiadomo było, że na mecz nie pojadą wszyscy tylko najlepsza dwunastka, a i tak zagra maksymalnie dziesiątka. Na zbiórce okazało się, że przyszli wszyscy, ponieważ każdy chciał jechać [śmiech].

Pierwszy wyjazd wyglądał tak, że zebraliśmy się pod szkołą, spod której specjalnym autobusem dla mniejszości narodowych z kratami na oknach pojechaliśmy na mecz. Z eskortą byliśmy umówieni pod miastem. Dojechaliśmy tam i niecierpliwie oczekiwaliśmy. Wojsko się spóźniało, wszyscy zaczęli się już denerwować, czy w ogóle uda nam się ten wyjazd. I nagle przelatują nad nami dwa olbrzymie helikoptery Apache, po chwili dojechały cztery Honkery – dwa Polskie i dwa Amerykańskie. Jakby tego było mało, do autobusu wsiadło sześciu żołnierzy w pełnym uzbrojeniu. Z jednego z Honkerów wysiadł wcześniej wspomniany generał, zapytał się, czy jesteśmy gotowi i ruszyliśmy. Konwój wyglądał tak, że z przodu i z tyłu jechały dwa Honkery. Przypominam, że była to miejscowość górska, więc droga wiła się serpentyną. Z jednej strony mieliśmy dolinę z drugiej góry. Jak tylko nasz konwój dojeżdżał do miejsca, w którym dolina nas odsłaniała, tam już czekały Apache. Obserwowały nas i okoliczne góry będąc na naszej wysokości i równocześnie z naszym przejazdem przesuwały się bokiem."

Cała rozmowa z Michałem Goździkiem, radcą prawnym TR Warszawa, wysłannikiem ONZ na Bałkany w latach 2000 - 2004 i członkiem Polskiego Towarzystwa Prawa Antydyskryminacyjnego na sTRonie

 

 

10:26, trwarszawa , Ludzie
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 11 stycznia 2011
animacje, fabuły i dokumenty ze Studia Munka w TR

Drugie z cyklu spotkanie filmowe TR Warszawa ze Studiem Munka zakończone sukcesem. W poniedziałkowy wieczór 10 stycznia odbył się pokaz kolejnych, sześciu krótkometrażowych filmów, zrealizowanych przez młodych i kreatywnych reżyserów. Trudno nie zgodzić się z Ewą Szykulską, która powiedziała o nich: „intelektualna cudowność”. Ze względu na bardzo wysoki poziom artystyczny, oryginalne kadry i doskonałą oprawę muzyczną, to spotkanie było ucztą dla ducha, oka i ucha.

Spotkanie otworzyła pięciominutowa animacja Marcina Jażyńskiego – Kryminał. Ten swojego rodzaju kolaż plastyczny wymagał od widza niezwykłego zaangażowania, zwłaszcza jeśli chodzi o refleks rejestrowania wydarzeń i łączenia ich w logiczną całość. Ale ambitny widz przecież lubi wyzwania. Historia opowiedziana komiksowymi obrazami i genialną muzyką (ukłon dla Jakuba Orłowskiego).

Po animacji przyszedł czas na film fabularny pt. Gdyby ryby miały głos. Tomasz Jurkiewicz, reżyser  projekcji, wspomniał, że ta realizacja koresponduje z jego tragikomicznym postrzeganiem świata. Widz ogląda rzeczywistość, która jest pełna absurdów, międzyludzkiego niezrozumienia i tęsknoty za marzeniami, nawet tymi baśniowymi, magicznymi, wydawałoby się – naiwnymi.

Następna półgodzinna fabuła należała do Macieja Sterło-Orlickiego. W swoich Lunatykach skomentował ironicznie portret polskiej rodziny. Gorzki obraz ludzkich postaw, frustracji i neurotyczności podchodzącej pod groteskę.

Jedyny zaprezentowany tego wieczoru dokument to dzieło Arkadiusza Biedrzyckiego – Krajobraz nizinny z kołyską. Kamera towarzyszy alkoholikowi – ale nie ocenia go, nie komentuje, nie moralizuje, jest tylko bacznym i dyskretnym obserwatorem. Z Mazurami w tle.

Rytuał Zbigniewa Czapli był drugą i ostatnią animacją. Czarno na białym widz zobaczył codzienne, banalne czynności człowieka, który mógłby stanowić Everymana. Po obejrzeniu tej animacji warto zadać sobie pytanie, czy nasza rzeczywistość to rytuały czy już... automatyzm.

Pokaz zamknął jeszcze jeden film fabularny, zrealizowany przez Rafała Skalskiego wg scenariusza Marii Wojtyszko. Bardzo dwudziestopierwszowieczny obraz dwójki młodych ludzi, którzy nie radząc sobie z rzeczywistością, szukają rozwiązania w kuszącej technice komputerowej. Jak się jednak okaże - piksele to nie wszystko.

Po tej ambitnej paradzie filmowej odbyło się wyczekiwane spotkanie z twórcami, które dało możliwość osobistego skonfrontowania opinii, podzielenia się wrażeniami, doprecyzowania wątpliwości, znalezienia odpowiedzi na nurtujące pytania.

Debiutanci zaznaczyli, że nie lubią kina łatwego. To, co mają do pokazania ma zostawiać widzowi pole do popisu interpretacyjnego. Nie czują potrzeby powielania stereotypów, nie chcą tego, co powszechne i znane. Dlatego może odchodzą od realizmu, którym w kinie często jesteśmy przygnieceni. Jak więc zrobić dobry film?

Twórcy opowiedzieli, jak ważna jest w tym przypadku praca zespołowa. Bez dobrego scenariusza, reżyser nie zrobi dobrego filmu. Bez reżysera, scenariusz wyląduje w szufladzie. Razem tworzą ten świat. Takie przedsięwzięcie wymaga także bardzo dużo czasu (czasem kilku lat!) i codziennego wielogodzinnego zaangażowania. Z kolei jeśli chodzi o ograniczenia czasowe filmu – jego krótkość nie stanowiła dla reżyserów problemu. Pokazali to, co chcieli pokazać w takich, a nie innych minutach.

Po zapoznaniu się z efektem tej pracy, mówimy: chcemy więcej. Debiutanci zaznaczają, że na debiucie się nie skończy. Planują realizacje kolejnych krótkometrażowych projektów, a my czekamy cierpliwie – bo artystów popędzać nie należy.

Kolejne spotkanie z filmami Studia Munka już 7 lutego w TR.

 

[txt Aleksandra Szablewska, foto Dagna Dąbrowiecka]

 

20:59, trwarszawa
Link Dodaj komentarz »
środa, 29 grudnia 2010
DWA ZDJĘCIA

Wystawa Kuby Dąbrowskiego zatytułowana „Dwa zdjęcia” to pewne novum w prezentowaniu sztuki. Artysta postanowił każdą przybywającą na wernisaż osobę obdarować plakatem ze zdjęciem przedstawiającym sarnę bądź geparda. Takie działanie Dąbrowski motywował przede wszystkim tym, że ludzie w galeriach nie mają wystarczająco dużo czasu na kontemplację i zrozumienie dzieła, a często brak im też zaangażowania. Młody fotograf na pewno miał w tym względzie rację – nawet jeśli uważnie przyglądamy się ekspozycji, to wrażenia takie nigdy nie są zbyt trwałe, natomiast plakat możemy powiesić i praktycznie delektować się nim bez końca. Działanie Dąbrowskiego odczytywać można jako grę między tym, co jest oryginałem a reprodukcją i pytanie o to, czy w dzisiejszych czasach granice te się nie zatarły. Warto wspomnieć, że każdy z plakatów był z tyłu własnoręcznie podpisany przez artystę oraz opatrzony numerem. Tak więc podkreślona została jego wyjątkowość, niepowtarzalność, a także uzyskanie statusu samodzielnego dzieła sztuki.

Ciekawe jest to, co przedstawiają zdjęcia – twórca uchwycił na nich zwierzęta, które wydają się być zaskoczone obecnością człowieka, starają się mu uciec (jak gepard uchwycony tylko w połowie). Budzi to skojarzenia ze zdjęciami fotografowanych znienacka celebrities (które notabene Dąbrowski też wykonuje), pokazując jak wiele wspólnego ma ze sobą człowiek i zwierzę, których zaskakuje obecność aparatu fotograficznego. Zdjęcia intrygują, istotny jest w nich element niedopowiedzenia, sprawiający, że każdy może dopisać sobie do fotografii odrębne znaczenie i historię.

[txt Joanna Kursa, foto Agata Banaś]

 

14:03, trwarszawa , Wystawa
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 20 grudnia 2010
Między thrillerem erotycznym a dniem niepodległości Dubaju

"Mój pierwszy dzień pracy na planie wyglądał w ten sposób: mieliśmy poderżnąć gardło nagiej prostytutce w basenie jacuzzi. Nadzorowałam ekipę, która miała wymyślić jak zrobić jacuzzi i jak w nim poderżnąć gardło. Zlecenie dostaliśmy w ten sposób, że reżyser z producentem, dwóch Francuzów bo to produkcja francusko-niemiecko-polska, byli we Wrocławiu w czasie, gdy my robiliśmy bardzo duże widowisko stadionowe. Byliśmy utytłani w błocie po kolana, już sprzątaliśmy po całym wydarzeniu, kiedy przyszyli i zapytali, czy możemy zrobić efekty do filmu. A moją żelazną zasadą, jeśli chodzi o klienta, było, jest i będzie to, że jeżeli ktoś do mnie przychodzi z pieniędzmi i pyta się, czy mogę coś dla niego zrobić, to ja najpierw odpowiadam: ależ oczywiście, a dopiero potem się zastanawiam, jak to zrobić. I tutaj było podobnie. Zgodziliśmy się, a następnie założyliśmy infrastrukturę, żeby wykonać zlecenie. Potem był film „Foreigner” ze Steven'em Seagal'em i wielkobudżetowa reklama Guinessa o wulkanie. Kilka sukcesów z tego okresu jest mi bardzo drogie."

Wywiad z Małgorzatą Szabłowską, Kierownikiem Produkcji TR Warszawa, na sTRonie

 

23:28, trwarszawa , Ludzie
Link Dodaj komentarz »
piątek, 17 grudnia 2010
audiowyzwanie rozwiązane

Konkurs dobiegł końca. Gratulujemy zwycięzcom:

I miejsce: Maciej Przygoda – 17 pkt.

II miejsce: Bartosz Wyszyński – 16 pkt.

III miejsce: Przemysław Brzuszczak – 10 pkt.

 

Rozwiązanie: 1. Miedzy nami dobrze jest, 2. Giovanni, 3. T.E.O.R.E.M.A.T., 4. Zaryzykuj wszystko, 5. Dwoje biednych Rumunów mówiących po polsku, 6. Między nami dobrze jest, 7. Cokolwiek się zdarzy kocham cię, 8. Uroczystość, 9. 2007: Macbeth, 10. T.E.O.R.E.M.A.T., 11. Dwoje biednych Rumunów mówiących po polsku, 12. Metafizyka , 13. Wiarołomni , 14. Portret Doriana Graya, 15. Solaris, 16. Metafizyka, 17. Wiarołomni , 18. Solaris

00:10, trwarszawa
Link Dodaj komentarz »
środa, 15 grudnia 2010
TYDZIEŃ UŚMIECHU

TYDZIEŃ UŚMIECHU to studencka akcja charytatywna organizowana przez NZS Szkoły Głównej Handlowej. Przyłączyliśmy się do niej i my ofiarowując na internetową aukcję TR - owe wydawnictwa i bilety na spektakle. Kolejne edycje TYGODNIA UŚMIECHU polecamy i Waszej uwadze!

 

poniedziałek, 13 grudnia 2010
Dlaczego chmury nie spadają?

Jedenastoletni Momo, w którego postać wcielił się Rafał Maćkowiak prowadzi wykład pokazujący, że dorośli kompletnie nie znają dzieci. W rolę dorosłego oraz wyobrażeń Momo wcieliła się Monika Pikuła. Czuć było dobrą atmosferę na scenie, a także zaangażowanie aktorów w przedstawienie treści. Na widowni trwała zabawa na całego. Każdy kolejny argument Momo publiczność przyjmowała salwą śmiechu. Śmiechu także z siebie, ponieważ z problemami zawartymi w "Ścianananaświat" Serge Kribusa, każdy dorosły człowiek musiał zmierzyć się sam.

Spotkanie z nową dramaturgią belgijską odbyło się w ramach projektu THEATRE BE>PL TEATR Czytanie sztuki wyreżyserowała Ana Brzezińska.

[txt Patryk Wiśniewski, foto Piotr Fidler]

 

Pięćdziesiątka

W niedzielę 12 grudnia "Między nami dobrze jest" zagraliśmy po raz pięćdziesiąty:

Tym razem we własnej osobie na scenie pojawił się Lech Łotocki, którego głos słyszymy w scenie "Radio".

[fot. Agata Jagniątkowska]

 

13:01, trwarszawa
Link Dodaj komentarz »
piątek, 10 grudnia 2010
OSIEM GITAR I PIĘĆ PIERWSZYCH TAKTÓW

 

"Z niektórych dźwięków widz nie zdaje sobie sprawy. Wydaje mu się, że ktoś nacisnął „play” i to sobie leci, natomiast w praktyce wygląda to zupełnie inaczej. W ciągu 5-10 minut sceny wykonuję nawet 20 ruchów, bardzo delikatnych, niektórych może niesłyszalnych. To jest tzw. psychoakustyka, czyli pewne podprogowe działania." - Piotr Domiński, gitarzysta, kompozytor, realizator i reżyser dźwięku w TR Warszawa w rozmowie z Agatą Banaś. Całość na sTRonie.

 

14:34, trwarszawa , Ludzie
Link Dodaj komentarz »
piątek, 26 listopada 2010
KONKURS! ... Z NAGRODAMI!

Tym razem stawiamy przed naszymi Widzami zadanie rozpoznania wybranych fragmentów muzycznych pojawiających się w spektaklach TR i odnalezienia w pamięci z jakich przedstawień pochodzą.

Spójrzmy na teatr z perspektywy ucha. Ruchy aktorów, konstrukcje scenograficzne, światła budują pewną całość, która jednak na ogół dopiero z dźwiękiem zaczyna pulsować i nabierać charakteru. Dźwięk potrafi wygenerować w nas odczucie tropikalnego lasu i pustyni, stany uniesienia czy głębokiego niepokoju, niekiedy niemal fizycznie przeszywa ciało. Wślizguje się w nasze postrzeganie znacznie mniej zauważalnie niż obraz. Może więc to właśnie dzięki muzyce, percepcja teatru może być tak somatyczna i intymna – bo gdy oko wnika w to, co dzieje się na oddalonej o kilka metrów scenie, tony muzyczne przenikają nas same. Na ile są jednak zauważalne czy autonomiczne? Czy po obejrzeniu spektaklu potrafimy do nich wrócić, odczytać ich sensy, zrekonstruować te, niewątpliwie bardzo uważnie zbudowane ścieżki kompozycji?

Nagrodami w konkursie są:

I miejsce - podwójne zaproszenie na spektakl „Między nami dobrze jest” w reż. Grzegorza Jarzyny, program do spektaklu z autografami aktorów oraz wydany przez TR dramat Doroty Masłowskiej.

II miejsce – podwójne zaproszenie na spektakl „Wiarołomni” w reż. Artura Urbańskiego oraz program do spektaklu.

III miejsce – trzy wydawnictwa TR: „TR/PL Antologia nowego dramatu polskiego”; „Między nami dobrze jest” Doroty Masłowskiej oraz „Halo Hotel…!, Pablo w markecie Plusa i Cappuccetto Rosso” René Pollescha.

Fragmenty muzyczne, które należy rozpoznać znajdziecie na naszej sTRonie

A tu wspomnienie pewnej próby:

18:16, trwarszawa , Konkursy
Link Dodaj komentarz »
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 27