TR
WARSZAWA
| < Maj 2007 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
  1 2 3 4 5 6
7 8 9 10 11 12 13
14 15 16 17 18 19 20
21 22 23 24 25 26 27
28 29 30 31      
Zakładki:
TR Warszawa
czwartek, 31 maja 2007
Opening Night
środa, 30 maja 2007
"Automatycznie heteroseksualny"

Za nami ostatni majowy spektakl RAGAZZO, kolejny dopiero 14 czerwca. Ale w żadnym razie nie oznacza to, że do tego czasu temat zniknie z bloga. Dziś obiecany wcześniej ciąg dalszy relacji Piotra Głowackiego z prób.

Reżyser skupia się głównie na problemach społecznych, neoliberalizmie, heteronormatywnym widzeniu świata. Jedno ze stawianych tu pytań brzmi: dlaczego teatr czy film zajmuje się problemami heteroseksualistów, a nigdy sama heteroseksualność nie jest problemem? Najważniejsza chyba dla mnie jest ta kwestia schematów myślowych, które pochodzą z heteroseksualizmu jako normy, w której żyjemy i której często nie zauważamy, zwłaszcza będąc białym, heteroseksualnym mężczyzną. Dla mnie, jako przedstawiciela tej postawionej pod lupą części społeczeństwa, to bardzo ciekawe spotkanie.

[foto Marek Jagodziński]

Rumuni w Gdyni

18 maja DWOJE BIEDNYCH RUMUNÓW MÓWIĄCYCH PO POLSKU gościło w Gdyni na festiwalu R@port. I takie oto mamy zdjęcie zrobione telefonem asystenta-inspicjenta Pawła Kulki zza tajemniczej siatki:

21:21, trwarszawa , Wyjazdy
Link Komentarze (2) »
wtorek, 29 maja 2007

[foto Marek Jagodziński] 

Krum w Lizbonie

Podczas gdy przy Marszałkowskiej 8 wszystko kręciło się wokół premiery RAGAZZO DELL'EUROPA, KRUM podróżował po Francji (Amiens, Bordeaux, Valence), żeby wreszcie dotrzeć do Portugalii - a konkretnie do lizbońskiego Centro Cultural Belém. Z zewnątrz budynek CCB wygląda imponująco:

A to rzut oka na scenę w przerwie stawiania dekoracji - znad stanowiska pracy akustyka, czyli Łukasza Falińskiego:

A poniżej spisane specjalnie dla nas wrażenia mieszkającego w Lizbonie studenta:

Tel-Aviv, Warszawa-Kraków, Lisboa

Krum wrócił. "Mamo, nie udało mi się za granicą". Krum wrócił - powitało go grono co prawda niezbyt liczne, za to nad wyraz empatyczne. Polacy wiedzą - Krum wrócił do Polski, wrócił z Lizbony, Paryża, Berlina, Londynu i Chicago. I lizbończycy wiedzą - wrócił do Lizbony, wrócił z Brazylii, Timoru Wschodniego, Mozambiku, Angoli, Wysp Zielonego Przylądka. Teraz, gdy wrócił, śni o LA i Capri. A my, Polacy, lizbończycy, patrzymy na to - i choć wiemy, że wyjazd nic by nie zmienił, śnimy razem z nim.

Saudade - to termin ukuty przez Portugalczyków na przełomie XIX i XX wieku, w trakcie wielkiej debaty o tożsamości narodowej. Termin mający wskazywać na szczególną cechę Portugalczyków, odróżniającą ich od innych narodów Europy. Nieprzetłumaczalne pojęcie oznaczające bliżej nieokreśloną tęsknotę, melancholię, spokojnie smutną potrzebę czegoś innego lub bycia gdzie indziej. Nieprzetłumaczalne? Szczególna cecha? Wiedzą dobrze, co oznacza - ci, którzy wyjechali, i ci, którzy wrócili; ci, którzy chcą uciec, i ci, którzy nie widzą, dokąd mieliby uciekać. "Rodacy", mówił do nas Jacek Poniedziałek ze sceny - a my, Żydzi, Polacy, Portugalczycy, my wszyscy byliśmy jego rodakami. Bo "wszędzie będzie to samo".
I była w tym współ-byciu, w tym współ-rozumieniu jednak jakaś pociecha, przez sam tekst Lewina pominięta albo ukryta. Może złudna? - ale nadal ważna i potrzebna. Że mogę razem z drugim człowiekiem być w teatrze. Że możemy obejrzeć razem KRUMA, po polsku, z napisami po portugalsku. A po teatrze możemy porozmawiać. I powiedzieć sobie nawzajem: "Rozumiem". "Percebo".

[txt Jarosław Banasiak]

21:39, trwarszawa , Wyjazdy
Link Komentarze (3) »
Życie i śmierć Barbary Krapp

Za nami ostatnia w tym sezonie próba czytana w cyklu Nowa Dramaturgia TR. Dramat Artura Urbańskiego czytali Magdalena Cielecka, Magdalena Kuta, Maja Maj, Andrzej Chyra i Lech Łotocki. Poniżej relacja, czy raczej impresja.

Czasami spotykamy takie kobiety, w tramwaju, na przystanku, nagle zaczynają do nas mówić, choć może wcale nie do nas, może nie zwracają uwagi na to, czy rzeczywiście słuchamy. Snują smutną opowieść o swoim życiu, które już dawno minęło. Samotne lub odrzucone stare kobiety...
Życie Barbary Krapp poznajemy właśnie dzięki takiej opowieści. Maria Maj, która rewelacyjnie wcieliła się w rolę tytułową, kolejny już raz gra osobę pasjami rozwiązującą krzyżówki. Rozwiązywała je również w Tlenie Aleksandry Koniecznej i w Weź, przestań Jana Klaty. Za każdym razem czynność ta staje się sposobem na wypełnienie pustki obecnego życia. Mechaniczne wpisywanie w kratki znanych na pamięć haseł. Teraz jest na to czas. Matka trójki dzieci, wdowa. Mieszka u obcych, opiekuje się obcym dzieckiem, przysłuchuje się kłótniom młodego małżeństwa, zajętego robieniem kariery. Jej opowieść jest nieco chaotyczna, złożona ze strzępków wspomnień, zaprawionych ironią, czasami pięknych, najczęściej przerażających. Kobieta sprawia jednak wrażenie całkowicie pogodzonej z własnym losem, spokojnie czekającej na koniec. A śmierć przychodzi na naszych oczach, cicho i niezauważalnie, w momencie kiedy Barbara głośno opowie o najbardziej dręczącym wspomnieniu jej życia.

[txt JB, foto Marcin Kułakowski]

poniedziałek, 28 maja 2007
Chłopak z Europy

Jak wynikało już z wyjaśnienia multimedialnego, tytuł RAGAZZO DELL'EUROPA został zaczerpnięty z piosenki włoskiej piosenkarki Gianny Nannini. Pollesch już kiedyś wykorzystał tytuł jej piosenki (spektakl Notti senza cuore - Life is the new hard, 2005), a tym razem o wyborze zdecydował tekst , który, jak się okazuje, mówi o chłopaku z Polski:

Chłopak z Europy
słowa i muzyka Gianna Nannini, 1982

Ty, co na mnie patrzysz,
co przez sen widziałeś byki
i wyjechałeś z Madrytu.

Co tkwisz w moich oczach,
opowiadasz o syrenach, widzeniach
ze snu, który trwa.

Chłopak z Europy, taki jak ty,
nigdy nie błądzi,
kopniakiem toruje sobie drogę wśród nocy.

Ty, co pochłaniasz morze wódki,
a potem zakładasz moje dżinsy.
Który ciągle wymyślasz
coś, z czym potem nie wiem co zrobić.
Ty, co o sobie nie mówisz nic.

Ty, chłopak z Europy,
z sercem na poboczu.
Ty, co kochasz się dziko, niby do końca,
ale zawsze znajdziesz sposób,
żeby posunąć się jeszcze dalej.

Ty, co w podróży wydajesz się niepewny,
a na swoich przedmieściach jesteś jak poeta.
Ty, chłopak z Europy,
co przynosi wszystkim farta,
co wszystkich spotyka przypadkiem.

Ty, co nie wracasz do Warszawy,
żeby nie iść do wojska,
a teraz stoisz na rozdrożach Kolonii
i nie masz pojęcia, gdzie jesteś.

Ty, chłopak z Europy,
co nigdy mieć nie będzie stałego adresu.

[przeł. Jarosław Mikołajewski]

niedziela, 27 maja 2007
A w poniedziałek...
czytanie sztuki Artura Urbańskiego ŻYCIE I ŚMIERĆ BARBARY KRAPP. Zapowiada się ciekawie, choćby z powodu obsady,  w której m.in.: Magdalena Cielecka, Andrzej Chyra, Magdalena Kuta i Lech Łotocki. To już ostatnie czytanie w tym sezonie.
Tytuł

Na pytanie, skąd wziął się tytuł RAGAZZO DELL'EUROPA, udzielamy na razie odpowiedzi multimedialnej. Śpiewa Gianna Nannini.

--
I jest już pierwsza recenzja.
Po premierze

Spektakl premierowy poszedł re-we-la-cyj-nie! Możemy mieć tylko nadzieję na podobny odbiór podczas kolejnych przedstawień.

A popremierowe tańce wciąż trwają :) 

piątek, 25 maja 2007
Rehabilitacja myślenia

Za nami trzecia próba generalna, odliczamy godziny do premiery. Jako że w związku z tym jutro nie należy zapewne liczyć na naszą nadmierną aktywność blogową, zostawiamy czytelników z dłuższym tekstem, który jest swego rodzaju podsumowaniem obcowania z teatrem Pollescha. Autorką jest Natalia Korczakowska.

Rozumiem teatr René Pollescha jako instrument, który zwraca się przeciw bezmyślności i przemocy przez ich unikanie. Jeśli, jak dowiodła Hannah Arendt, podstawowym źródłem przemocy jest bezmyślność, przeciwstawienie się przemocy wymaga rehabilitacji myślenia. Nie chodzi tu o pomysłowość, o zdolność tworzenia ideologicznych konstrukcji ani o moralne wykłady - nie można zwalczać przemocy, demonstrując przemoc. Chodzi o myślenie, którego najwyższym przejawem jest świadomość i empatia. W praktyce przekłada się to na ciągłe podawanie w wątpliwość własnej pozycji w środowisku władzy, którym jest dla człowieka kultura (w szerokim rozumieniu tego słowa), a dla aktorów teatr jako miejsce pracy. Służą temu przywoływane przez Pollescha teorie: Agambena, Haraway, Foucaulta etc. W zasadzie służą one do formułowania ciągle na nowo jednego pytania: kim jestem - tzn. co rzeczywiście ma nade mną władzę i co ta władza ze mną robi.

Wg Foucaulta w pewnym sensie wszystko, co niewidzialne, automatycznie zyskuje władzę nad tym, co jest poddane obserwacji. Można więc powiedzieć, że teatr rzeczywiście zwraca się przeciw władzy, jeśli uderza w problemy, których się nie zauważa, a nie problemy „markowe", jak globalizacja, homoseksualizm, u nas lustracja etc. Wg tego wzoru przeciwstawić się np. nietolerancji wobec mniejszości seksualnych można nie tyle przez powtarzanie na scenie aktów homofobii, co przez ukazanie „normalności" jako problemu. Teatr René Pollescha zajmuje się tym co szczególne przeciwko despotycznej władzy „normalności".

Wszystko inne jest już prostą konsekwencją tego faktu. Przewartościowanie narzędzi teatralnych wynika tu przede wszystkim z konieczności oczyszczenia ich z przemocy, która zamienia teatr w narzędzie tresury i przez to władzy. Stąd krytyka teatru „reprezentacji" u René Pollescha, powiedzenie „wierzę w aktora inteligentnego", odrzucenie dialogu, którego zasadą jest konflikt, odrzucenie „charakteru" i pojęcia „roli".

W sumie nie tyle chodzi tu o odrzucanie, co właśnie o ciągłe podawanie w wątpliwość. Chodzi nie o konflikt i negację, ale o afirmację i wspólny wysiłek zobaczenia i zrozumienia problemów, które po kryjomu tworzy współczesność.

To samo źródło ma - według mnie - odrzucenie psychologii. W teatrze psychologicznym używa się prywatności aktora - mówiąc mu, żeby odnalazł się w roli, każe mu się żywić tragedię postaci - własną. Nie ma tu więc skuteczniejszej metody osiągnięcia zamierzonego efektu niż wywieranie na niego presji, ingerencja w jego życie prywatne. Stąd też bierze się ta dziwna potrzeba części aktorów do bycia „bitym" i „kochanym" przez reżysera. Zastanawiające, że nikt jej nie kwestionuje, że jest nam mniej obca niż olśniewająco prosty w założeniach dyskurs René Pollescha.

Myślenie jest etyczne. Jest jako jedyne pozbawione przemocy, która jest nawet „w kuli bilardowej uderzającej o kulę bilardową". Myślenie, a nie przemoc, jest źródłem energii w teatrze René Pollescha i to jest cała różnica.

[foto Marek Jagodziński]

Licho jednak śpi

Paweł Kulka, asystent reżysera, który w RAGAZZO pełni też - zapomnianą już nieco - funkcję suflera. Jak wiadomo, sufler powinien odznaczać się czujnością...

[foto Stefan Okołowicz]

czwartek, 24 maja 2007
Przyjrzeć się sobie

Zgodnie z zapowiedzią, choć z pewnym opóźnieniem, oddajemy głos jednemu z aktorów, Piotrowi Głowackiemu, który tak odpowiada na pytanie, co robi w spektaklu.

Zastanawiam się nad rzeczywistością za pomocą narzędzi, którymi dzieli się reżyser, a które zapożycza od Agambena czy od Foucaulta. Z jednej więc strony przyglądam się tekstom René, który z kolei przygląda się tekstom tych filozofów, a z drugiej ja sam, poznając ich teksty, przyglądam się przez nie rzeczywistości.

We wszystkich rodzajach obecności scenicznej rozróżniam dwa poziomy: poziom „ja", Piotr Głowacki, aktor. Nie mogę oszukać tego, że tutaj, w tej chwili, jestem „kimś". Drugi poziom stanowi to, co tworzę, mój twór; przybiera on różne formy, od zintegrowania, do rozszczepienia, od bycia w postaci, do jej całkowitego odrzucenia. Od traktowania sceny jako zamkniętej przestrzeni bez widzów, do areny, z której wypowiadam swoje myśli. W tym przypadku peruka, strój są jedynie grą z teatrem. Jesteśmy w teatrze, nie ukrywamy tego, ale też wykorzystujemy go do przyjrzenia się światu. Żeby przyjrzeć się światu, najlepiej jest przyjrzeć się sobie, to znaczy zobaczyć to, co moje, a wtedy może stanie się to ogólnodostępne. Chodzi o to, aby mówić o swoich problemach, przyglądać się swojemu życiu.
Ideą tego spotkania, z tym reżyserem, jest dyskurs. Myślenie jest podstawą teatru i tutaj jest to szczególnie akcentowane. Jeśli chodzi o emocje - są cały czas w nas, ale tutaj nie ma miejsca na psychologię, tylko na filozofię, na myśl społeczną czy polityczną. Z drugiej jednak strony emocje są nierozerwalnie związane z myślą. Stefan Burczyk powiedział kiedyś, że emocja to jest tylko rozedrgana myśl.

Ciąg dalszy nastąpi - Piotr miał sporo do powiedzenia :)

[foto Marek Jagodziński]

--
A na naszej sTRonie można już obejrzeć fotki ze spotkania w Krytyce Politycznej.

Od początku tego sezonu prowadzimy program Edukacja w TR. W tym miesiącu spotkania z młodzieżą dotyczą twórczości Pollescha i stanowią wprowadzenie do obejrzenia RAGAZZA. Wczoraj odbył się pierwszy wykład z tej serii. Poniżej krótka relacja.

"Dlaczego René Pollesch, zamiast napisać książkę, posługuje się właśnie formą teatralną do przekazania teorii filozoficznych?", "Co znaczy tytuł RAGAZZO DELL'EUROPA?, "Jak pokazać na scenie perspektywę czarnej lesbijki?" - te i inne pytania pojawiły się podczas spotkania z licealistami, prowadzonego jak zwykle przez Annę Rochowską.

Sposób pracy René Pollescha pokazany został na przykładzie fragmentów dwóch innych jego spektakli: Capuccetto Rosso oraz goszczącego w TR w zeszłym roku Hallo Hotel...!. Interesująco zabrzmiało porównanie kolejnych wersji tekstu RAGAZZO. Zestawienie wersji bazowej, przetłumaczonej z niemieckiego, z tą, którą usłyszymy na scenie TR, pozwoliło dostrzec proces kształtowania się tekstu na próbach.

[txt JB, foto Marek Jagodziński]

21:05, trwarszawa , Edukacja
Link Komentarze (3) »
Wiktor Osiatyński w TR

W najbliższą niedzielę o godzinie 15 ostatni w tym sezonie odczyt w TR. Tym razem naszym gościem będzie Wiktor Osiatyński , spotkanie poprowadzi jak zawsze Sławomir Sierakowski z Krytyki Politycznej.

Odczyty w TR mają swoją wierną publiczność, a nazwisko prof. Osiatyńskiego, autora choćby ważnego wystąpienia Obywatel czy poddany? wygłoszonego ostatnio na Uniwersytecie Warszawskim, jest chyba wystarczającą gwarancją, że na stawiane przez cały kończący się sezon pytanie: "Co nas dzieli? Co nas łączy? Po której stronie jesteśmy?" padnie interesująca odpowiedź.

Czas: 27 maja, g. 15
Miejsce: TR Warszawa, Marszałkowska 8
Wstęp wolny

Zapisy lub relacje z części poprzednich odczytów można znaleźć tutaj:

Joanna Tokarska-Bakir 

Tadeusz Mazowiecki

Karol Modzelewski

Paweł Śpiewak

18:28, trwarszawa , Odczyt
Link Dodaj komentarz »
Hans Kloss i Jarmark Europa

W dzisiejszej Rzeczpospolitej obszerny wywiad z Polleschem , w którym reżyser opowiada m.in. o serialowych cytatach wykorzystywanych w spektaklu:

Jacek Cieślak: Lubi pan wykorzystywać w spektaklach takie konwencje popkultury, jak teledysk czy opera mydlana. Posiłkuje się pan może obserwacjami jakiegoś polskiego serialu?

René Pollesch: Oglądałem z zespołem TR Warszawa "Stawkę większą niż życie" i zaczerpnęliśmy z niej muzykę oraz niektóre sceny. Jestem pod wrażeniem tego, w jak zabawny sposób aktorzy odnoszą się do postaci Hansa Klossa. Mam nadzieję, że związana z nim konwencja pomoże wyrazić nasze myśli.

oraz o miejscu w Warszawie, które zrobiło na nim duże wrażenie:

JC: Jak się panu podoba Warszawa?

RP: Jarmark Europa jest mi dużo bliższy niż Złote Tarasy, które mają złą architekturę i niewielki związek z ludźmi, którzy tu żyją.

--
A w Gazecie Stołecznej krótka zapowiedź z trzema zdjęciami z prób.
Jutro wywiad w Dzienniku, pojutrze w Wyborczej.

środa, 23 maja 2007
Uwaga, pies!

Pies nie gra w spektaklu. Ale na próbach bywa. O psie jeszcze kiedyś napiszemy zapewne. Zresztą niektórzy mieli już pewnie okazję widzieć go wybiegającego do oklasków.

[foto Marek Jagodziński]

--
A na naszej sTRonie jest już galeria zdjęć ze spektaklu.

Okiem kamery

 

W RAGAZZO DELL'EUROPA wielką rolę odgrywa kamera, a więc także, czy raczej przede wszystkim, stale obecny na scenie operator kamery. A oto co pełniący tę rolę Adrian Hutyriak mówi o swojej pracy:

Pokazuję to, co dzieje się na scenie. Najważniejsze jest, aby dobrze ująć aktorów, pokazać to, co chcą wyrazić. Uwagi reżysera były takie, żebym robił to, co uważam za słuszne, kręcił to, co wydaje mi się najistotniejsze. Działam więc na takiej zasadzie, że znam przebieg tekstu i próbuję pokazywać tę osobę, która właśnie mówi, i tę, która słucha. Staram się to też wyczuć, zwracając uwagę na wszystko, co się dookoła dzieje. Poza tym z każdym z aktorów pracuje się inaczej, niektórzy uciekają z kadru, inni czekają ze swoją kwestią na kamerę.

[foto Marek Jagodziński] 

Tekst jest instrumentem

I znowu oddajemy głos Natalii Korczakowskiej, asystentce reżysera, która opowiada o pracy nad RAGAZZO DELL'EUROPA:

Są takie elementy scenariusza, które staramy się przełożyć na polski kontekst, znaleźć ich polskie odpowiedniki. Na przykład jego fragmenty nawiązują do niemieckiego filmu, który u nas nie jest znany, więc szukamy takiego polskiego filmu, który pozwalałby uzyskać to samo znaczenie. Poza tym składa się on z tekstów inspirowanych teoriami Agambena i Foucaulta.

Sam teatr stanowi dla Pollescha temat. Pollesch szuka jego słabości po to, żeby oczyścić narzędzia teatralne, aby były użyteczne w prowadzeniu dyskursu, który jest tu sprawą naczelną. Jest też ciekawe, że nie ma tu dialogów - aktorzy tylko pozornie dialogują, bo w rzeczywistości razem tworzą pewną wspólną myśl. Wszelka intensywność energetyczna wynika tu z próby zrozumienia, co jest w tekście, jak mogę go użyć i co przez to osiągam.

Pollesch w ogóle nie używa improwizacji w naszym rozumieniu tego słowa. Tekst jest pewnym instrumentem, narzędziem, on nie jest mój. Nie improwizuję w tym sensie, że mówię swoimi słowami, parafrazując tekst. Wszelka improwizacja tekstowa polega raczej na składaniu pewnych elementów, które są w tych teoriach - nie staram się mówić od siebie, tylko mówić o sobie. To jest ta różnica.

Aktorom nie jest łatwo pracować w ten sposób, bo u nas funkcjonuje inne myślenie o autentyczności tego, co istnieje na scenie. W praktyce przekłada się to na sytuację, w której ja - aktor - udaję, że nie udaję, robię wszystko, żeby wydawać się prawdziwym, staram się być autentyczny, mówić tak, jakby ten tekst był moim tekstem. Tutaj autentyczność polega na prawdziwym wysiłku zrozumienia i zobaczenia. Jest to diametralnie inny punkt widzenia. To patrzenie z dystansu na sytuacje i siebie w nich, a więc próba używania tekstu, a nie uwiarygodniania go.

wtorek, 22 maja 2007
Podsłuchane na próbach

Premiera RAGAZZO już za kilka dni, a my znowu cofamy się do wczesnego etapu prób, żeby zacytować, co mówił Pollesch do aktorów:

To teatr demokratyczny - każdy ma prawo głosu i mówi tyle samo. W moich sztukach nie ma małych i wielkich ról.

To sztuka o specyficznym problemie. Chcę dotrzeć do publiczności, pokazując mały problem, a nie historię, która ma być historią nas wszystkich.

Każdy z nas ma własne życie. Agnieszka ma swoje życie, Tomek ma swoje życie. Ale możemy spojrzeć na nasze życie przy pomocy pism Foucaulta albo Agambena. To nadal moje życie, ale używamy do spojrzenia na nie Agambena. Aktor ma tekst przez który patrzy na swoje życie. Dostaje narzędzia, aby spojrzeć krytycznie i wyostrzyć problem.

To musi być twój problem. To tekst musi wam dawać energię, a nie odwrotnie. Jeśli tekst jest za słaby, to go zmienimy. Nie chcę, żebyście się zmuszali.

--

A to jeszcze jedno zdjęcie z próby medialnej - więcej wstawiliśmy właśnie na naszą sTRonę.

[foto Stefan Okołowicz]

--
A od jutra w radiu Tok FM będzie można usłyszeć spot zapowiadający premierę. Można go też odsłuchać tutaj. Czy wszyscy rozpoznają, kto czytał?

 
1 , 2